Nietrzeźwy Prezes PFS sędziuje mecze i zamyka DMP 2016. „Oddaj ten mikrofon!” [FILM]

Bardzo chciałbym, żeby pierwszy tekst po DMP 2016 był tekstem pozytywnym – i takich na pewno (nawet kilka) się pojawi – ale muszę zacząć od czegoś zupełnie innego.

.
.
Wiem, że wszyscy zawodnicy wrócili po tym weekendzie do domów w koncertowych humorach, nawet jeśli kolor medalu na ich szyi nie był takim, na jaki liczyli przed wyjazdem. Nie mogę jednak przemilczeć tego, co z zażenowaniem oglądało pewnie blisko 100 osób na trybunach i może 50 śledzące relację internetową. To jeden powód. Drugi jest taki, że ktoś musi zareagować na ogólne przyzwolenie na sędziowanie pod wpływem alkoholu.

W sobotę wieczorem przed Galerią Krakowską zobaczyliśmy kilka emocjonujących pojedynków w walce o drużynowe złoto. SquashCity walczyło o nie z Kahuną. Wszystko wyglądało doskonale. No, może poza jednym małym szczegółem: najważniejsza osoba w polskim squashu, Prezes PFS, najpierw sędziował najważniejsze mecze wieczoru z kolejnymi piwami w dłoni, a na sam koniec – w stanie mocno to utrudniającym – starał się zamknąć cały Festiwal kilkuminutowym przemówieniem:

Zacznę od tego co było wcześniej. Sędziowanie podczas DMP 2016 jest (płatną) pracą. Czy wy wyobrażacie sobie, że mając popołudniowo-wieczorną zmianę zaczynacie popijać piwo w połowie dnia? (Nawet jeśli Prezes nie brał za nią pieniędzy i chciał sędziować charytatywnie, to godził się na te same zasady, które dotyczyły tych sędziujących za pieniądze).

Wiem, że był mecz reprezentacji, ale woda mineralna też nadaje się do gaszenia pragnienia. Szczególnie jeśli godzinę później ma się sędziować finał w najważniejszej imprezie roku? Nie tylko w klubie, ale później też przecież na szklance, gdzie widzi to kilkaset osób, wśród nich potencjalni sponsorzy. Czy oni mają patrzeć jak sędzia w przerwie między setami spieszy się po nowy kubek piwa? Czy my jesteśmy na jakimś kartoflisku w okręgówce?

To nie jest już 2005 rok, gdzie w DMP zbiera się 4 kolegów i gra się o tytuł. Drużyny z Warszawy zainwestowały niemałe pieniądze w te przedsięwzięcia, organizator Maciej „Maciantowitowi… Maciantowicz” i jego zespół pracowali na taki rozwój i taką rangę tego wydarzenia przez 5 lat. Pomijając nawet, że na wszystko patrzyli też juniorzy, to obok siedzi przecież dwóch Mistrzów Świata, Nick Matthew, Greg Gaultier plus Miguel Rodriguez. Aha, czyli w Polsce sędziowie robią to tak? – takie przesłanie mają wynieść z pobytu tutaj?

Widząc Prezesa z piwem, sędzia główny turnieju powinien powiedzieć „dziękuję bardzo, ale jednak nie – poradzimy sobie sami”. Może zabrakło mu odwagi, może tego nie widział. Nie wiem, ale mam nadzieję, że po tej sytuacji i jej nagłośnieniu, następnym razem tego dopilnuje. Chciałbym jednak, żeby stało się coś więcej, dlatego napisałem do PFS z prośbą do Komisji Sędziowskiej o odebraniu Prezesowi krajowych uprawnień sędziowskich i zgłoszenie się do odpowiednich organów międzynarodowych w celu zrobienia tego samego.

Jeśli natomiast o kończące Festiwal przemówienie chodzi… nie ma tam może aż tak wielu przejęzyczeń, błędów logicznych, zająknięć czy przekręconych nazwisk, ale z każdej kategorii znajdzie się po choćby dwa podejrzane błąd w tych 2.5 minutach (nie nagrywałem od samego początku, bo chwilę mi zajęło zrozumienie co tutaj się dzieje). Oczywiście można zwalać wszystko na późną godzinę, ale to działo się 5 minut po decydującym o Mistrzostwie meczu Nowisz-Karwowski. Meczu, w którym Pan Prezes był sędzią „głównym”. To znaczy, że sędziując czuł się podobnie, jak wtedy, gdy przemawiał.

Ktoś krzyczy w tamtym filmie, że „ale on siebie kompromituje”. Możliwe, ale mnie bardziej martwi, że kompromituje tym samym mnie, ciebie i całego polskiego squasha. Stojąc na czele PFS jest odpowiednikiem naszego prezydenta, którego główną funkcją jest przecież funkcja reprezentatywna. Czy naprawdę chcecie być reprezentowani w taki sposób?

Czy człowiek, któremu zależy na wizerunku organizacji, którą reprezentuje robiłby świadomie coś takiego? Nie sądzę. To trochę tak, jakby Andrzej Duda oceniał kandydatów na sędziów Trybunały Konstytucyjnego i w między czasie wypił kilka kufli piwa, wiedząc, że za chwilę ma przemawiać publicznie. Wątpię, że media potraktowałyby go ulgowo.

Rozumiem co prawda, że mogło być jeszcze gorzej i Pan Prezes mógł np. zataczając się spaść ze schodków. Niektórzy twierdzą, że po prostu ma już wprawę w wystąpieniach publicznych po alkoholu. To jednak naprawdę nieważne. Ludzie słuchający go z wysokości trybun łapali się za głowy. Śmiali się, trochę przedrzeźniali, ale w głębi serca było im po prostu przykro, nie rozumieli czemu po tak dobrze zorganizowanym wydarzeniu oglądają coś takiego, czemu ktoś tego pana tam wpuścił, kim on jest?

Współczuję „organizatorowi, animatorowi, niegraczowi, ale jednak graczowi” Maćkowi Maciantowiczowi, który stał obok i uznał, że dla dobra sytuacji to przetrzyma i może ludzie zapomną. Przepraszam, że im o tym przypominam, ale to musi się skończyć.

Miałem przez dłuższą chwilę wątpliwości, czy pisanie o tym będzie miało sens. Wierzę jednak, że dla większego dobra warto na chwilę zabrudzić nienaganny obraz Squash and Art Festival 2016. Choćby po to, żeby w 2017 roku nikt taką samą sytuacją nie musiał się już martwić. Dlatego napisałem też do Komisji Dyscyplinarnej PFS z prośbą o zajęcie się sprawą, najlepiej we współpracy z Zarządem, który mógłby wybrać – choćby tymczasowo i bez udziału Prezesa – nową osobę na to stanowisko.

Na końcu dodam jeszcze, że nie zapomniałem jak nazywa się Prezes PFS, ale celowo pomijam jego imię i nazwisko. Po co miałoby to psuć mu wyniki ewentualnych wyszukiwań w Google? Wszyscy czasem błądzą. To prawda, że różnimy się z Prezesem w kilku kwestiach, ale nie życzę mu źle osobiście. Może ma problem z alkoholem? Nie chcę się z tego nabijać, chcę coś z tym zrobić. Uważam po prostu, że jeśli chcemy być poważnie traktowaną dyscypliną i poważnie traktującymi ją ludźmi, pewnych rzeczy nie możemy tolerować. Wyobrażacie sobie, że piłkarski Puchar Polski sędziuje ktoś (niech będzie sam Zbigniew Boniek) pod mocnym wpływem alkoholu, a później jeszcze potwierdza to swoimi wypowiedziami na konferencji prasowej? Czy taki ktoś zachowałby pracę dłużej niż 24h po incydencie?

Nie sądzę. Brak reakcji ze strony PFS będzie jasnym sygnałem o tym ile znaczy dla nich wizerunek organizacji i oburzenie płacących na Federację graczy, którzy nie chcą być tak reprezentowani.

.
.

Po publikacji tekstu wysłałem do naszej squashowej centrali takiego maila:

Adrian Fulneczek
adrian.fulneczek@gmail.com

 


ZAPISZ SIĘ DO DARMOWEJ PRENUMERATY!
CO TYDZIEŃ E-MAIL Z PRZYPOMNIENIEM O NOWYM TEKŚCIE:

Reklamy

4 komentarze do “Nietrzeźwy Prezes PFS sędziuje mecze i zamyka DMP 2016. „Oddaj ten mikrofon!” [FILM]

  1. Pingback: Rozpoczęło się postępowanie w sprawie Prezesa PFS | 7 dni dookoła kortu

  2. Pingback: Sprawa Prezesa PFS: znamy termin ogłoszenia decyzji | 7 dni dookoła kortu

  3. Pingback: Squash Scandal – Mark's World

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s